Wywiad: Monstrum - pozytywny heavy-metal

Przeglądając swoje archiwa natrafiłem na niepublikowany wywiad z Mariuszem Waltosiem – wokalistą rzeszowskiego heavy-metalowego Monstrum – ze stycznia 2011 roku. Rozmowa odbyła się świeżo po wydaniu trzeciej płyty „Imperium zapomnienia”, jeszcze przed drastyczną zmianą składu, w którym nagrano nowy materiał (link do recenzji). Wywiad nowy nie jest, ale parę kwestii wciąż pozostaje jak najbardziej aktualnych.
Monstrum AD 2010 (fot: Marcin Kruk)
 
Czy istnieje coś takiego jak klątwa zespołów rockowych z Podkarpacia, które znane są wyłącznie w regionie, a poza granicami województwa są niemal całkiem anonimowe?

Mariusz Waltoś – To jest raczej klątwa muzyki rockowej w Polsce. Wiadomo, że wypromowanie nawet koncertu zespołu lokalnego gdzieś dalej jest bardzo trudne. Organizujesz koncert, drukujesz kupę plakatów, za które zapłaciłeś spore pieniądze, wysyłasz wszystko gotowe, żeby ktoś z klubu to rozwiesił, a nikt tego nie robi. Kiedyś na własne oczy widzieliśmy, że gość wyszedł z klubu i na godzinę przed koncertem przyklejał plakaty na drzwiach, resztę wywalił do kosza, a później się jeszcze dziwił, że mało ludzi przyszło. Wiadomo, że wszystko kosztuje i tak naprawdę do wszystkiego dokładasz tylko po to, żeby ktoś cię później za to poklepał po plecach. To jest przyjemne tylko na początku, kiedy chcesz się wypromować, ale później, kiedy masz jakieś oczekiwania to jest to zwyczajnie niesmaczne. Oprócz tego, bardzo ważne są media. Jeżeli one nie pomogą w promocji takiej muzyki to nic z tego nie będzie. To jest podstawa. Monstrum jest w stanie zapełnić sale i sprzedawać płyty w regionie, dlatego, że zrobiliśmy dobrą robotę w mediach. Tutaj nam pomagają, ale gdzieś dalej jest ciężko, bo nikt nie chce promować muzyki rockowej. Prawda jest taka, że albo jesteś w mediach i będziesz próbował działać albo koniec. Przepadło (śmiech). Tak samo jak z każdym produktem. Żeby sprzedać muzykę trzeba ją zareklamować, a za każdą reklamę się płaci. W pewnym momencie pojawiają się inne wydatki w życiu i na muzykę idą same ochłapy. A Monstrum działa bardziej, jako hobby niż zarobek.

Niedawno ukazała się Wasza trzecia płyta „Imperium zapomnienia”, której premiera miała miejsca podczas szesnastych urodzin zespołu. Wydanie trzech płyt przez szesnaście lat to dużo czy mało?

M.W.
– Ciężkie pytanie (śmiech). Jak zakładałem zespół miałem takie marzenie, żeby nagrać chociaż jedną płytę, więc spełniłem je już trzy razy (śmiech). Niektórzy nigdy nie spełniają swoich marzeń. Oczywiście w porównaniu do innych zespołów, to jak na zespół z takim stażem, trzy płyty to niewiele. Chociaż pierwszy materiał wyszedł na dziesięciolecie, więc teraz, co dwa lata wydajemy nową płytę, co jest dobrym wynikiem (śmiech).

Więc za dwa lata pojawi się czwarta płyta Monstrum?

M.W.
– Zobaczymy, co będzie dalej. Może nagramy płytę akustyczną, bo podczas urodzinowego koncertu fajnie wypadły akustyczne wersje naszych piosenek grane z kwartetem smyczkowym. Może jakąś mini orkiestrę dokoptujemy. Koncert nagraliśmy też na DVD więc najprawdopodobniej wydamy też płytę live. Zobaczymy.

Mówiłeś, że każdą płytę trzeba zareklamować, żeby ją sprzedać, więc co powiesz o „Imperium zapomnienia”?

M.W.
– Na pewno jest to płyta ciut ostrzejsza niż druga, ale lżejsza niż pierwsza. Tak mi się wydaje. Wróciliśmy nieco do stylu sprzed lat, chociaż kiedyś nagrywaliśmy utwory zbliżone tempem do siebie, a „Imperium zapomnienia” jest bardzo zróżnicowane. Są tutaj i wolne i szybkie, i ostre i łagodne utwory. Myślę, że nie jest to muzyka tak łatwa w odbiorze jak na drugim krążku, ale od oceniania są słuchacze.

Na koniec chciałbym zapytać o teksty Monstrum. Dla wielu heavy-metal kojarzy się bardziej z tematyką spod znaku „666 the number of the beast”, jak śpiewał Bruce Dickinson, a Ty z kolei śpiewasz o papieżu Janie Pawle II. Skąd pomysł na przejście na jasną stronę mocy?

M.W.
– Jestem katolikiem. Może nie do końca praktykującym, ale wierzę w Boga. Papieża uważam za człowieka wielkiego, który zrobił dla nas i dla Polski bardzo wiele i właśnie to było dla mnie najistotniejsze w przypadku tego tekstu. Zresztą w życiu mamy tyle negatywnych rzeczy dookoła, że wolę się na tym nie skupiać, kiedy piszę teksty do Monstrum. Mimo tego, że gramy też utwory ze smutnym przesłaniem, to staram się przekazywać ludziom coś pozytywnego. Nie chciałbym jeszcze dodatkowo dowalać słuchaczom naszymi tekstami.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz