Recenzja: Workplace „Never too late” — taki ładny, amerykański

Coś delikatnie drgnęło na polskiej pop-punkowej scenie. Niedawno pisałem o debiutanckiej EPce Cookie Break a ostatnio trafił do mnie utrzymany w podobnym klimacie nowy materiał Workplace. Tytuł czteroutworowej EPki, „Never too late”, sugeruje, że każdy czas na granie pop-punka jest dobry. Czy na pewno? To się dopiero okaże, ale muszę przyznać, że mimo swej delikatności płyta chłopakom wyszła elegancko.


Recenzja: Booze & Glory „Chapter IV” — dojrzała oi młodzież

„Chapter IV” już po samej okładce zapowiada pewną zmianę w obliczu Booze & Glory. Poprzednie płyty zdobiły martensy, podwinięte jeansy, laurowe wieńce i elementy typowe dla wizerunku oi’owego bandu. Tutaj mamy front oldschoolowego amerykańskiego Cadillaca Geronimo, co dość zaskakująco kontrastuje z poprzednimi okładkami. Czy taka wolta jest odczuwalna również w muzyce?

Recenzja: Me And That Man „Songs of love and death” — Nergal nawrócony na bluesa

Nowy projekt Adama Nergala Darskiego i Johna Portera to marketingowy majstersztyk. Już dawno nie było w mediach tak dużo szumu o płycie z rockowego pogranicza. Nawrócony na bluesa Nergal eksplorujący korzenie rock’n’rolla to wydarzenie bardziej chwytliwe niż przemiana Agnieszki Chylińskiej w młodocianego skinheada. Sam fakt współpracy Darskiego z Porterem zaciekawia, a co dopiero efekty ich wspólnego grania. Dla Portera półakustyczne kawałki z pogranicza bluesa, americany i rock’n’rolla to nie pierwszyzna, za to Nergala nagranie tej płyty musiało kosztować sporo odwagi. Jednak słychać, że dla Adama ta nowość jest szczególnie ekscytująca.

Recenzja: Do Góry Nogami „Do góry nogami” — po swojemu i na przekór

Starsza młodzież z Olkusza nie składa broni. Mimo tego, że nastoletnie czasy minęły bezpowrotnie, to w sercach muzyków Do Góry Nogami tli się jeszcze jakiś punk rockowy sentyment. Dowodem rzeczowym w sprawie jest debiutancka płyt tego olkuskiego trio, która może i nie hołduje współczesnym modom, ale broni się całkiem nieźle.