Recenzja: Adam PW Smith „This place is awesome” - ciężkie życie niezależnego muzyka

Adam PW Smith, 43-letni fotograf z Kanady, miał marzenie. Mimo długoletniego związku z kanadyjskim undergroundem nigdy nie doświadczył na własnej skórze jak to jest być w trasie koncertowej z punk rockowym zespołem. Żeby sprawdzić co to za uczucie, umówił się z kanadyjskimi folk-punkami z The Dreadnoughts, że dołączy do ich busa w trakcie tygodniowej trasy po Anglii w 2009 roku. „This place is awesome” jest barwą relacją z tej podróży, a podtytuł, „A strange, funny, drunken, sad, noisy week withe The Dreadnoughts”, dobrze oddaje kalejdoskop wrażeń, jakich doświadczył autor.

The Dreadnoughts to specyficzna ekipa – żywiołowy, oddany idei D.I.Y undergroundowy band, który zwiedził świat wzdłuż i wszerz. Trasy koncertowe chłopaków trwały miesiącami. Dzień w dzień, bez wsparcia wytwórni fonograficznych, własnymi siłami podbijali kolejne miasta, kraje i kontynenty. Niejednokrotnie odwiedzali też Polskę, czemu oddali hołd w portretującym ich styl życia numerze „Sleep is for the weak”.
Jak wygląda życie w trasie, kiedy jest się członkiem undergroundowej kapeli? „This place is awesome” nie jest zbiorem historii o gwiazdach rocka, które demolują hotelowe pokoje. Granie w niezależnej kapeli to w głównej mierze brud, smród i ubóstwo. Spanie kątem na podłodze, w busie lub w pubie. Ograniczony dostęp do jedzenia, wody i środków czystości. Zasyfiony bus, przepocone, śmierdzące ciuchy, setki kilometrów trasy każdego dnia, brak prywatności, długie godziny bezczynnego siedzenia w towarzystwie osób, z którymi spędzasz niemal 24 godziny na dobę każdego dnia, targanie ciężkiego sprzętu, monotonne oczekiwanie na występ, aby na koniec dnia zagrać energetyczny koncert, dać z siebie 100% energii na scenie, a po wszystkim uzupełnić poziom alkoholu w organizmie. Dobrze by było gdyby to chociaż był uwielbiany przez The Dreadnoughts cider…
This place is awesome” nie pokazuje świata rockowych kapel, o którym marzą dzieciaki. Granie w The Dreadnoughts to rodzaj specyficznych wakacji, na których może nie zarobi się zbyt wiele, ale jest to jakaś przygoda i wyraz artystycznej wolności. Taka trasa to także balansowanie na granicy wytrzymałości fizycznej i psychicznej muzyków. Są w książce momenty, w których blisko do załamania, ale to mija. Książka Adama raz pokazuje zabawne momenty luzu i rock’n’rollowego stylu życia, a raz oddaje ciężką atmosferę, jaka wytwarza się w trakcie podróży. Adam jest o dobrych parę lat starszy od członków kapeli, dlatego też patrzy na wiele spraw inaczej (czyt. bardziej rozsądnie).
Książka jest dostępna wyłącznie w języku angielskim, a że Adam PW Smith lubi barwne opisy i operuje bogatym słownictwem to dla mniej obeznanych z językiem osób może być trudna. Styl i dowcip Adama kojarzy się niekiedy z Terrym Prattchetem – podobnie łączy żartobliwy ton z błyskotliwym komentarzem. Smith jest dobrym obserwatorem, nie stara się wybielić chłopaków i pokazuje wszystko takie, jakie jest. Bez cenzury i kurtuazji. Życie undergroundowego muzyka jest ciężkie, a szczerość i czarny humor Adama jeszcze to uwydatnia. Mimo wszystko jest to pogoń za marzeniami i to jest super.
Jak wspominałem, Adam PW Smith jest fotografem więc książka jest bogato ilustrowana. Niestety zdjęcia nie są w kolorze, a fakt, że książka została wydana własnym sumptem spowodował, że papier jest, powiedzmy, ekonomicznie słuszny. Mimo tego reportażowe zdjęcia Smitha dobrze komponują się z tekstem i uzupełniają przytaczane historie.
A co dzieje się z chłopakami z zespołu obecnie? The Dreadnoughts po latach koncertowania jednak pękli. Pod koniec 2011 roku ogłosili zawieszenie działalności. Po prostu, zmęczyli się sobą i mieli dość wyczerpujących podróży. Jednak w 2013 roku muzycy zatęsknili za graniem i zaczęli koncertować w Kanadzie. Jeden kraj to dla The Dreadnoughts za mało, bo w styczniu 2014 roku znowu ruszają w krótką, jak na swoje możliwości, trasę, podczas której odwiedzą między innymi Polskę i Anglię. Warto ich zobaczyć. Sam miałem okazję poznać członków zespołu, kiedy graliśmy wspólny koncert w Tarnobrzegu w 2011 roku i powiem krótko – robią show.
„This place is awesome” to 100% prawdy o życiu undergroundowego muzyka w trasie. Sam gram w punk rockowej kapeli i właśnie tak to wygląda, więc jak grasz w zespole to nie dawaj tej książki swojej rodzinie. Więcej informacji znajdziecie tutaj.

 Adam PW Smith, „This place is awesome”, Październik 2011

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz