Recenzja: Brain’s All Gone „Yet we have hearts” — nieadekwatne targetowanie

Pamiętam debiutancką epkę dziewczyn z Krakowa. Wydaną w 2013 roku, zaraz po Must Be The Music, gdzie Brain’s All Gone dał się poznać szerszej publice. Lekko połamany pop-punk w dziewczęcym stylu był wprawdzie prosty jak drut ale zapowiadał się obiecująco. Na kolejne wydawnictwo dziewczyn przyszło poczekać dwa i pół roku. Okres inkubacji zakończył się dość niespodziewanie, gdyż Brain’s All Gone ze sceny DIY wkroczył na salony i wydał „Yet we have hearts” w sublabelu Sony Music. Nieźle.

Relacja: Czad Festiwal - wrażenia pokonsumpcyjne

Celowo w poprzednich postach z relacjami z poszczególnych dni festiwalu nie pisałem o kwestiach organizacyjnych i ogólnych wrażeniach z imprezy, bo to temat odrębny od koncertów i nie warto tych spraw ze sobą mieszać. Punktem stycznym jest sam line-up, który moim zdaniem był na tyle atrakcyjny, że nie zastanawiałem się długo nad kupnem biletu. NOFX, Pennywise i The Exploited rzut beretem od domu to dla mnie wystarczający argument, ale są też i tacy, którzy na te mimo wszystko niszowe kapele dla kumatych nie zapłaciliby i 10 złotych. Kwestia gustu.

Relacja: Czad Festiwal – dzień czwarty – Sabaton pozamiatał

Czwartego dnia czwartej edycji Czad Festiwalu straszęcińska publika po rocznej przerwie mogła znów zobaczyć Sabaton. Czy to źle, że ta zaskakująco popularna grupa wraca na Czad? Fakty pokazują, że nie, bo Szwedzi przyciągnęli pod scenę największą publikę na tegorocznej edycji. I zasłużenie, bo show Sabatonu jest doskonałym przykładem tego, jak powinien wyglądać koncert na dużym rockowym festiwalu.

Relacja: Czad Festiwal - dzień trzeci: fatty Wattie vs. dziadki w operze

Po NOFX i Pennywise kolejnym must see Czad Festiwalu był dla mnie sobotni koncert The Exploited. Po tym, jak przegapiłem przed laty ich występ w Cieszanowie myślałem, że nie będzie mi już dane zobaczyć Wattiego i spółki na żywo, a tu organizatorzy Czad Festiwalu przygotowali taką niespodziankę. Dla mnie bomba.