No i minął kolejny rok śledzenia tego, co dzieje się na punkowej, rockowej i całej tej okolicznej scenie. Patrząc wstecz kilka rzeczy się u mnie zmieniło — muzycznie na blogu zdecydowanie rządziły punkowe klimaty. Tak też będzie dalej, w końcu z nich się wywodzę. Wróciły też recenzje książek i dłuższe artykuły — jak choćby zwycięzca pod względem liczby odsłon czyli „Kasetowy renesans”. Tak też będzie w 2019. Na blogu po winylach zadebiutowały też kasety, bo nie sposób nie zauważyć tej różnorodności wydawanych obecnie nośników, pomimo malejących nakładów. Konsekwentnie nie będzie u mnie recenzji płyt, które nie doczekały się fizycznego wydania. Nie zamierzam robić z siebie jakiegoś audiofilskiego świra, ale u mnie jest tak: jak płyta to tylko w fizycznej formie (niezależnie czy to CD, kaseta czy winyl, bo słucham na wszystkim), jak książka to papierowa, jak wzmacniacz do gitary to lampowy, jak kawa to czarna, a notatki robię piórem. Nie bądźmy cyborgami… analogowy świat ma wiele do zaoferowania :)
W 2018 roku na blogu pojawiło się 41 tekstów, co jest całkiem przyzwoitym wynikiem, choć czasem brakowało czasu, ale zdecydowanie więcej działo się na moim profilu na instagramie (znajdziesz go tutaj).
Nie przedłużając zapraszam do zestawienia.
10 płyt, które zrobiły mi 2018 rok
Nadeszła tradycyjna pora podsumowań, a więc przed Wami 10 płyt, które zrobiły mi nie tylko dzień, ale cały 2018 roku. Brałem pod uwagę i najmocniejsze wrażenia i największe zaskoczenie, ale przede wszystkim płyty, które najbardziej zapadły mi w pamięć. Czy to będą kamienie milowe wspominane po latach, jako klasyka gatunku? W jednym przypadku na pewno. Uwaga, kolejność alfabetyczna!


Wszystko na raz — Lazy Class „Interesting times” || recenzja
Po wydaniu dwóch EPek, winylowego singla, splitu z lubelskim Max Cady i płyty z zebranym materiałem z singli, składanek i wspomnianych płyt, na której znalazło się aż 18 numerów pora w końcu zadebiutować w klasyczny sposób. „Interesting times” jest więc szóstym wydawnictwem z logo Lazy Class na okładce, ale za to pierwszym oficjalnym LP. Ciekawa sytuacja, ale pokazuje to pewien rozmach i bardzo owocny styl pracy uprawiany przez ten zespół. Należy przy tym dodać, że jeden ze śpiewających gitarzystów Eryk tworzy i wydaje muzykę w debiutującym ostatnio Pleasure Trap, drugi gitarzysto-wokalista Wiktor udziela się w Negative Vibes, które również właśnie wypuściło swój debiut, a perkusista Radek gra między innymi w Limp Blitzkrieg, który to band też wydał longa w tym roku. Ekipa Lazy Class to bez dwóch zdań stachanowcy polskiego punk rocka. Pytanie jest jednak takie, czy można tworzyć tak dużo różnorodnej punkowej muzyki i przy okazji trzymać dobry poziom? Okazuje się, że tak.
Sentymenty z krainy punkowego komiksu — Krzysztof ‚Prosiak’ Owedyk „Blixa i Żorżeta” || recenzja
Kiedyś to było! Nie było memów, bo nie było powszechnego dostępu do internetu, a mimo tego były treści, które każdy szanujący się załogant doskonale znał. Cały „lol content” krążył w obiegu analogowym, a w środowisku punkowym rządzili przede wszystkim Pała i Prosiak, którzy zastępowali rysunkowych publicystów typu Andrzej Rysuje. Z tą różnicą, że za temat przewodni wzięli sobie historie związane ze sceną punkową. Prosiak w zinie „Prosiacek” prezentował ten bardziej „inteligencki” sposób patrzenia na świat niż Pała, którego „Przygody braci Kowalskich” i „Zakazany owoc” to rzeczy równie kultowe, ale utrzymane w zupełnie innym stylu. Pała walił prosto w ryj i te ostre, wulgarne żarty, połączone z iście hard-core’ową kreską to było coś ocierającego się o kontrowersje do dzisiaj :D Dla tych, którzy przed laty zaczytywali się w komiksach Prosiaka wydawnictwo Kultura Gniewu przygotowała idealny prezent — pierwsze zbiorcze i kompletne wydanie pionierskich polskich punkowych pasków komiksowych z przygodami zakochanych załogantów — „Blixy i Żorżety”.
Subskrybuj:
Posty (Atom)


